![]() |
| źródło: flickr.com |
Czy coś wyciągną? nie wiem. Jedni wielcy eksploratorzy mówią, że tam byli i nic nie znaleźli, inni że mają sprzęt, który to potwierdza. W każdym razie jest już na tyle o tym cicho w środowisku pozaeksploratorskim, że nawet jak by okazało się, ze tunel to zapomniana studzienka Wałbrzyskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji to nie zrobi to wielkiej różnicy dla nikogo.
Wałbrzych jak i okolice już wystarczająco skorzystali na tym całym zamieszaniu. Oczywiście bardzo się z tego cieszę. Jednak czy do końca?
Wałbrzych miał okazję, by pójść w stronę turystyki historyczno-edukacyjnej, a najbardziej skorzystali ludzie, którzy by zachęcać turystów do odwiedzania ich przybytków tworzą niestworzone historie.
Dobrym przykładem jest Muzeum Molke znajdujące się w Ludwikowicach Kłodzkich, które to jest czymś w rodzaju Disneyland`u Igora Witkowskiego.
Na plakacie reklamującym ufo, w środku "muchołapka", czyli podstawa sztolni kominowej, ale przecież właściciel/dzierżawca opierający się na zeznaniu jednego ze świadków Jana Latańskiego.
Cytat zapożyczony ze strony "zloty-pociag.com", mówi sam za siebie:
Firma ........., kolega Bogdan który ma również dzisiaj przyjechać. Jest wykonawcą, konstruktorem tej rakiety. Wcześniej podarował nam w skali 1:10 talerz latający. Mamy go w Muzeum Molke. Zdecydowaliśmy że będziemy robić wszystkie „wunderwaffe” w skali 1:1 i rakieta V1 jest pierwsza. – mówi badacz historii i zarządca kompleksu Włodarz Krzysztof Szpakowski.
Ja nie twierdzę, że wszystko co mamy napisane w podręcznikach jest prawdą i mamy się tego trzymać, wręcz przeciwnie, ale umieszczanie w czymś co nazywa się muzeum, które ma być powiązane z II WŚ latającego spodka to raczej pasuje do cyrku, czy też lunaparku, a nie cholera muzeum ?
c.d.n.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zastanów się zanim napiszesz. Przyjmuję tylko kulturalne i merytoryczne wypowiedzi. Nie dam się wdać w chamskie dyskusje. Będę blokował bez skrupułów. I jeszcze jedno.. piłeś? nie pisz!